RSS
poniedziałek, 08 października 2012

O tym i owym 90 czyli o darowaniu długów…    

Azoty Tarnów zrezygnowały w 2007 roku z windykacji 1,6 mln zł od Mieczysława  Grada, brata Aleksanda  Grada, byłego ministra skarbu, a obecnie prezesa „jądrowych” spółek państwowych  - doniosła „Gazeta Finansowa”. M. Grad kierował handlującą nawozami firmą Rolmos Susiec, którą założył w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia wspólnie z Aleksandrem Gradem. Mieczysław Grad, już jako samodzielny właściciel, bo Aleksander Grad pozbył się udziałów w spółce po zajęciu się polityką, współpracował z Polimexem. Z szefem tej firmy umówił się na wzajemne poręczanie kredytów. Właśnie za długi Polimexu, od którego nie było możliwości ściągnięcia należności, w 2006 roku „Azoty” rozpoczęły starania windykacji 1,6 mln zł wobec poręczyciela. – Sprawa wlokła się z powodu braku entuzjazmu zakładowych prawników – powiedział „Gazecie Finansowej” były dyrektor finansowy „Azotów”, Józef Boryczko. W kwietniu 2007 roku Sąd Okręgowy w Tarnowie uchylił w całości nakaz zapłaty, uznając, że M. Grad poręczał bez zgody małżonki, z którą ma wspólnotę majątkową. Zarzucił też pracownikom „Azotów” wypełnienie weksla niezgodnie z prawem, gdyż poręczenie było tylko do kwoty 500 tys. zł. Państwowe przedsiębiorstwo mogło jednak próbować jeszcze odzyskać pieniądze poprzez złożenie wniosku o kasację, na którą była ponoć duża szansa, gdyż do części odrębnego majątku M. Grada nie była potrzebna zgoda małżonki, ale zaprzestało dalszych starań o egzekucję długu. Dlaczego? – Po uzyskaniu opinii z zewnętrznych kancelarii prawnych zrezygnowano z kasacji, bowiem był to okres rozpoczęcia prac nad debiutem giełdowym i oceniono, że taka informacja mogłaby utrudniać przygotowanie do debiutu giełdowego – tłumaczy Hanna Węglewska, rzecznik prasowy Grupy Kapitałowej Azoty Tarnów. Jan Piński, dziennikarz „Gazety Finansowej”, pisze, że nie może zrozumieć, w jaki sposób windykacja należności może szkodzić w debiucie giełdowym. Cytuje też Józefa Boryczkę, który wyznaje, że dowiedział się, iż ma przestać zajmować się tą sprawą, a decyzję taką podjął zarząd spółki. Prokuratura, którą były dyrektor finansowy powiadomił o tym, że pracownicy z działu handlowego działali na niekorzyść spółki poprzez przyjęcie niepełnowartościowego poręczenia i źle wypełniony weksel, odmówiła zajęcia się sprawą. Mało tego – odpowiedzialny za nieprawidłowości handlowiec podobno… awansował. „Gazeta Finansowa” informuje również, że to nie jedyny dług brata znanego polityka względem państwowych firm. M. Grad był winien Zakładom Chemicznym w Policach 1,3 mln zł, także za poręczenie Polimexowi. W tym przypadku jednak windykacja okazała się skuteczna.

Rafał Kubisztal (TEMI)



20:51, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 października 2012

O tym i owym 89 czyli o Encyklopedii Tarnowskiej…

Minęło już dwa i pół roku od wydania Encyklopedii Tarnowa i mimo wcześniejszych obietnic, składanych zarówno przez władze miasta, jak i „encyklopedystów”, nie doczekaliśmy się ani obiecywanego suplementu, ani drugiego wydania z poprawkami i uzupełnieniami, ani wydania w wersji elektronicznej na DVD, ani wersji internetowej. A miało być tak pięknie… Tym, którzy już o sprawie zapomnieli, przypomnijmy, że ponad dwa i pół roku temu na księgarskim rynku pojawiła się Encyklopedia Tarnowa, za którą miasto zapłaciło 620 tys. zł, a która spotkała się z wieloma głosami krytyki. Oczywiście podstawową sprawą był dobór biogramów zawartych w wydawnictwie, krytycy twierdzili, że oparto tenże dobór na co najmniej dziwnych kryteriach, aby nie użyć określenia towarzyskich, wytykano też sporo innych mankamentów. Relacjonowaliśmy wówczas sprawę encyklopedii dość szeroko na naszych łamach, bo był to chyba pierwszy przypadek w dziejach miasta, aby wydawnictwo związane z Tarnowem narobiło tyle zamieszania, tak szeroko było komentowane i krytykowane. Traktując rzecz najprościej; publikacja była, jeszcze przed jej ukazaniem się, omawiana przez media, wypowiadali się członkowie zespołu redakcyjnego, mówiono o czymś prawie epokowym i wyjątkowym w piśmiennictwie o Tarnowie, apetyty i oczekiwania były bardzo duże, a „dzieło” okazało się… takie sobie, bo pomysłodawcy i realizatorzy encyklopedii niezbyt się spisali. Zostawmy jednak wydawnictwo w takiej formie, w jakiej pojawiło się na półkach księgarń i trafiło do domów tarnowian, skupmy się natomiast na tym, co być miało później. Otóż po tej fali krytyki redaktorzy Encyklopedii, a również i sponsorzy wydawnictwa, czyli miasto, zastanawiali się publicznie, co dalej, padały pomysły na temat wydania suplementu lub drugiego poprawionego wydania. Wówczas na naszych łamach zasugerowaliśmy, iż Encyklopedię Tarnowa przede wszystkim należy wydać w formie elektronicznej na płycie DVD i właśnie do tegoż wydania należy wprowadzić wszelkie poprawki, dodatki i uzupełnienia. Pisaliśmy, że nie powinno to stanowić żadnego problemu, bo praktycznie cała zawartość wydawnictwa już jest w wersji cyfrowej, więc należy tylko uzupełnić o materiały multimedialne, opracować odpowiedni interfejs graficzny, narzędzia przeszukiwania wydawnictwa i… gotowe. Ze strony „encyklopedystów” i władz miejskich słyszeliśmy wówczas, że taka opcja jest w planach, że warto i… na tym się skończyło. Rzuciliśmy też drugi pomysł, aby Encyklopedia Tarnowa znalazła się w Internecie, aby wzorem słynnej Wikipedii było to wydawnictwo „żyjące” i rozwijające się, również dzięki tarnowianom, ale nie tylko, którzy mogliby taką „Tarnopedię” – za pośrednictwem jakiegoś małego, ale fachowego zespołu redakcyjnego – uzupełniać, składać propozycje nowych haseł, dołączane byłyby do niej materiały audio i wideo… Po tych publikacjach pojawiły się bardzo przychylne głosy, padały konkretne propozycje uzupełnień encyklopedii i… Zapał okazał się słomiany, deklaracje puste, w ciągu tych dwóch i pół roku o Encyklopedii Tarnowa po prostu zapomniano. Nie słyszeliśmy o jakiejkolwiek aktywności „encyklopedystów”, nic nie wiadomo na temat suplementu i drugiego wydania, nic nie dzieje się też w sprawie koncepcji wydania na DVD i umieszczenia wydawnictwa w Internecie. I wielka szkoda, ponieważ mimo wspomnianych mankamentów encyklopedia jest wydawnictwem, w które włożono dużo pracy i błędem byłoby zaprzestanie jej rozwijania na etapie wydrukowania dwóch tysięcy egzemplarzy z dwoma tysiącami haseł.
Ireneusz Kutrzuba  (TEMI)


 

 

 

12:42, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 października 2012

O tym i owym 88 czyli urodziny księcia Sanguszki…

30 września minęła 209. rocznica urodzin Władysława Sanguszki, który wolą ojca księcia Eustachego odziedziczył Gumniska i hrabstwo tarnowskie. Był jednym z czołowych magnatów galicyjskich. W swym pałacu w Gumniskach gościł wiele znanych osobistości życia kulturalnego m.in. Aleksandra Fredrę, Zygmunta Krasinskiego, Wincentego Pola. Sanguszkowie herbu Pogoń litewska są najbliższymi kuzynami królewskiej dynastii Jagiellonów. Ich przodek Fedko, książę na Ratnie, był starszym przyrodnim bratem Władysława Jagiełły (ok. 1354-1434), króla Polski, wielkiego księcia Litwy. Synem Fedki był ks. Sanguszko (zmarł po 1454 r.), który miał swoja dzielnice Kniaziowską na Wołyniu. Dziesięciu przedstawicieli rodu książąt Sanguszków było senatorami Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Większość ogromnej fortuny Sanguszków, m.in. Sławutę i Zasław, zagarnęła po pierwszej wojnie światowej Rosja bolszewicka. Alei  tak pozostałe dobra dawały ks. Sanguszce 30. miejsce wśród najbogatszych ziemian II RP, a w skład ich wchodziły m.in. Gumniska pod Tarnowem i Podhorce w ziemi lwowskiej. Majątki były świetnie zarządzane, o wysokiej dochodowości, o charakterze rolno-przemysłowym. Same Gumniska zatrudniały ponad 3000 pracowników. Doceniając potrzebę budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP) dla niezależności gospodarczej Polski, książę odstąpił dwa folwarki po niskiej cenie wyznaczonej przez państwo. Na terenach tych powstały słynne Zakłady Azotowe w Mościcach. W Gumniskach była słynna na cały świat stadnina koni arabskich. Jako jedyny hodowca na świecie, sprowadzał konie arabskie czystej krwi wprost z pustyń Arabii Saudyjskiej. Niestety, stadnina przejęta przez Niemców uległa rozproszeniu. (pik – za it.tarnow.pl)


18:08, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 września 2012

O tym i owym 87 czyli Krystyna Drozd o Talii 1    

W niewielkim hoteliku   zaledwie czwórka  osobników ogarniętych ideą fixe,  egzemplifikacja   której tak  samo ważna, jak   bycie potrzebnym,   chęć  czynienia  czegoś  istotnego  a  wyróżniającego z magmowego tłumu.

Nieważne czy to stanowy,  amerykański  lubo   prowincjonalny,  galicyjski  hotelik, wszak   pod każdą  szerokością  geograficzną  dojrzali i zagubieni,  psychicznie okaleczeni   podobnie  swe stany uzewnętrzniają,  wzbudzając   a to  sprzeciw, zdziwienie,  przychylność, aprobatę , irytację, obojętność.   Słowny wulgaryzm i  nadrealistyczne  obrazy brutalizmu  są   nie tylko  sceniczną rzeczywistością,  co krok  doświadczamy jak  tragedia miesza się z absurdem,  bezwzględność z podnieceniem i radością, wścibskość z samotnością… Napotykamy  marzących o bohaterstwie psychopatycznych recepcjonistów;  zagubionych, groźnych, histerycznych  Carmichael’ów;  wspinające się po drzewach,  ksenofobiczne mamuśki;   dziwaków  sprzedających  szaleńcze, narkotykowe sny i jawy ….

Tarnowska inscenizacja "Jednorękiego ze Spokane"   jest  spektaklem dla widza  o wyrafinowanym poczuciu smaku. Widza preferującego współczesną , nie moralizującą  psychologię dramatu,  w którym normalność i patologia  zapisana  jest  wersem    pastiżu ,  parodii , groteski, czarnego humoru. Niewątpliwie  w spektaklu  odnajdziemy   namiastkę  spojrzenia  Lyncha, Tarantino, braci Cohen , ale najważniejsza  jest dobra gra  aktorska Zofii Zoń, Tomasza Wiśniewskiego, Kamila Urbana i  grającego gościnnie Łukasza Stawarczyka. Niepowtarzalności przydają  wysublimowane  projekcje  filmowe oraz opracowanie muzyczne Tomasza Bergmanna.  Reżyserował Zbigniew Brzoza.


17:28, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 września 2012

O tym i owym 86 czyli o renowacji Sali Lustrzanej...

Właściciele firm będących podwykonawcami przy renowacji budynku przy ul. Wałowej 10 w Tarnowie, w którym mieści się Sala Lustrzana, twierdzą, że inwestycja została przez miasto źle przygotowana i oszacowana. Przez to roboty zostały w lipcu wstrzymane, a obecnie niemożliwe jest ich zakończenie w tym roku, co grozi dewastacją elewacji zabytkowej kamienicy przez jesienną i zimową aurę.  W ubiegłym roku rozstrzygnięty został przetarg na odnowę zabytkowej kamienicy przy ul. Wałowej 10, w której mieści się m.in. reprezentacyjna Sala Lustrzana. Za 1,5 mln zł przetrag wygrała Chemobudowa – miała wykonać renowację tynków, konserwację techniczną i estetyczną sztukaterii, okien i drzwi, a ponadto iluminację obiektu. Roboty na dobre ruszyły wiosną tego roku – w charakterze podwykonawców zaangażowano do nich trzy firmy. Przy elewacji wschodniej kamienicy pracowała firma Digital Institute. – Szybko okazało się, że kosztorys inwestorski nijak ma się do rzeczywistości – twierdzi prezes Piotr Bubak. – Tynki były całkowicie do skucia, a nie do poprawienia, za to w dobrym stanie zachowana była sztukateria. Potrzebne były znacznie większe nakłady, niż to ocenił inwestor. Sporządzaliśmy więc tzw. protokoły konieczności i kontynuowaliśmy prace, ale gdy przychodziło do częściowych odbiorów robót, to zarówno inspektor nadzoru, jak i przedstawiciel Miejskiego Zarządu Budynków robili sobie żarty. Mówili, że może podpiszą protokół, a może nie, innym razem udawali wielce zdziwionych. Doszło nawet do tego, że nie dotrzymywali terminów odbioru robót zanikających, a zgodnie z prawem mieli na to siedem dni. Konflikt narastał. Chemobudowa odmówiła uznania i zapłacenia kolejnej faktury. Wówczas DI zażądała okazania zgłoszenia ich firmy jako podwykonawcy, by w razie czego mieli gwarancję zapłaty od inwestora. Gdy zgłoszenia nie otrzymali, sami – na podstawie umowy zawartej z Chemobudową – wysłali w tej sprawie pismo do MZB. – Stała się wtedy rzecz niebywała – twierdzi menadżer Digital Institute, Joanna Chuderska. – Oznajmiono nam, że miejscy urzędnicy nie zgadzają się, byśmy byli podwykonawcami. Przez przeszło trzy miesiące pracowaliśmy na budowie i nazwa naszej firmy wisiała na rusztowaniu, a w końcu uznali, iż nas nigdy nie chcieli i być tu nas nie powinno.

Na podwykonawcę tej części inwestycji, którą my robiliśmy, zgłoszono inną firmę, której nigdy na wschodniej ścianie nie było i z którą nie podpisano umowy na ten zakres prac. Michał Ucherek z Tech Bud robił północną elewację kamienicy, ale też już nie robi. Robotę wstrzymał 16 lipca kierownik budowy ze względu na nieustosunkowanie się przez tarnowski urząd miejski do zgłoszonych prac zamiennych i dodatkowych. – To, co trzeba naprawdę zrobić na ścianie, znacznie różni się od tego, co jest w kosztorysie – potwierdza. – Nie wiem, kto robił szacunki i obmiary, ale wykonał swoją robotę fatalnie. Szefowie firmy DJ pokazują kosztorys robót koniecznych do wykonania, aby można było dokończyć wschodnią elewację. Jest trzykrotnie wyższy od wyceny sporządzonej przez MZB. Ich zdaniem, ubiegłoroczny przetarg powinno się unieważnić, wykonawcom wypłacić odszkodowania, a następnie zrobić nowe obmiary i ogłosić nowy przetarg. Joanna Chuderska przekonuje ponadto, że ze względów technologicznych nie ma już żadnej możliwości zakończenia prac w tym roku, co przewiduje umowa między MZB a Chemobudową, a jeśli będzie ostra zima, to zabytkowe elementy, które teraz są odkryte, ulegną dewastacji. – Takim postępowaniem doprowadza się firmy do upadku. Musieliśmy zwolnić ludzi z Tarnowa, których zatrudniliśmy do tej inwestycji, nie mamy też na zapłacenie im za dotychczasową robotę. Rozwiązaliśmy umowę na Wałową 10 i prawdopodobnie sprawa skończy się w sądzie… – zapowiada.

W Miejskim Zarządzie Budynków niechętnie komentują sprawę. Prezes Danuta Sowała tłumaczy, że program konserwatorski dla kamienicy przy ul. Wałowej 10 został opracowany w 2010 roku przez wyłonioną w przetargu firmę i to na jego podstawie zrobiono kosztorysy. – Program zakładał korektę prac konserwatorskich po wykonaniu badań w obrębie tynków i dekoracji sztukatorskich budynku, jak również w trakcie postępu robót – twierdzi. – Stwierdzono szczególnie duże zniszczenia tynków oraz sztukaterii, a tym samym konieczność poszerzenia zakresu robót, co znalazło odzwierciedlenie w opracowaniu wykonanym przez zespół konserwatorów współpracujących z generalnym wykonawcą remontu. Z opracowania wynikało również, że dotychczas wykonane prace badawcze ulegną dalszemu uściśleniu w trakcie kolejnych etapów remontu elewacji. Ostateczny program prac konserwatorskich, zawierający wskazania rzeczoznawcy ministerstwa kultury, został zatwierdzony w lipcu bieżącego roku. Pani prezes zaprzecza, aby MZB chciał wyłudzić roboty od podwykonawców bez zapłacenia. – Rozliczenia finansowe podwykonawców z wykonawcą generalnym są ich wzajemną sprawą – podkreśla. – Nie wiemy, jakie są kosztorysy podwykonawców, bo nie mamy do nich wglądu. Te sprawy firmy muszą uzgadniać z Chemobudową. Menadżer projektu z ramienia Chemobudowy, Wiesław Żurowski mówi, że prace przy kamienicy nie zostały całkowicie przerwane, bo roboty trwają na ścianie od strony podwórka. Na elewację wschodnią wejść ma nowa firma, zaś na północnej będą kontynuowane, gdy tylko ustali się zakres dalszych robót. Jego zdaniem zrobienie przez MZB kosztorysu dla takiej inwestycji było niezwykle trudne, bo nie było do końca wiadomo, co jest pod spodem. W. Żurowski powiedział, że będą robić wszystko, aby dotrzymać terminu i zgodnie z umową zakończyć inwestycję przed końcem tego roku, ale nie ma pewności, czy się to uda… Wyraził wolę porozumienia się z firmą podwykonawczą w sprawie zapłaty za wykonaną pracę. Szef tarnowskiej delegatury konserwatora zabytków, Andrzej Cetera zapewnił, że remont jest pod ich kontrolą. – Ta kamienica to jeden z najważniejszych architektonicznie zabytków w mieście – stwierdza. – Są jasne zalecenia z naszej strony, jak należy postępować. Nie wnikamy, jaka firma i za ile wykonuje roboty, bo to sprawa inwestora. Wydaje mi się, że w tym przypadku problemem jest to, że program konserwatorski realizuje nie ten, kto go napisał i stąd tak duże rozbieżności… 


21:03, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: