RSS
środa, 29 sierpnia 2012

Z cyklu o tym i owym 77 czyli o tarnowskim festiwalu wina…

"Wielkie Tarnowskie Dionizje" to siedmiodniowe święto miłośników wyjątkowych trunków oraz jadła, którzy będą mogli zwiedzić Tarnów podążając szlakiem kulinarnych osobliwości. Pierwszą częścią festiwalu, będzie specjalne menu tarnowskich restauracji zbudowane wokół wybranego wina z oryginalną przystawką lub zakąską. Tarnów ma aspiracje odebrać Zielonej Górze miano polskiej stolicy wina. Pierwszym krokiem ku temu jest trwający od poniedziałku w mieście Festiwal Wina, Nalewek i Miodów Pitnych, podczas którego szczególnie promowane będą wyroby z miejscowych winnic. Od poniedziałku w sześciu tarnowskich restauracjach i jednej w Wojniczu organizowane są tematyczne wieczory, podczas których można skosztować win z całego świata. W poniedziałek degustowane były trunki hiszpańskie, wczoraj francuskie, dzisiaj będą wina z Włoch. Zorganizowana po raz pierwszy impreza ma jednak na celu przede wszystkim wypromowanie wyrobów miejscowych producentów tego trunku. - Tarnów już nazywany jest polskim biegunem ciepła. Teraz zależy nam na tym, aby turyści mówiąc o Tarnowie i cieple kojarzyli go również z dobrym winem, które jest produkowane w okolicznych winnicach - wyjaśnia Marcin Pałach z Centrum Informacji Turystycznej. Marzy mu się, aby osoby przejeżdżające do miasta mogły bez problemu skosztować lokalnych win. Obecnie, z racji bardzo skomplikowanych przepisów, tylko nieliczni winiarze mogą sprzedawać swoje wyroby, stąd są one praktycznie nieosiągalne w restauracjach w mieście. Potwierdza to Mariusz Chryk, właściciel winnicy "Zawisza" z Brzozowej, którego wyroby święcą triumfy podczas corocznych Świąt Polskiego Wina.- Decyzje urzędników sprawiają, że czasem tracę wiarę w to, czy jest sens, aby się dalej zajmować uprawą winorośli - mówi zrezygnowany.
W powiecie tarnowskim działa około 30 winnic. Drugie tyle osób zajmuje się na szerszą skalę produkcją nalewek i miodów pitnych. Wielu z nich można będzie skosztować od piątku do niedzieli podczas kiermaszu na tarnowskim Rynku.- To pierwsze Tarnowskie Dionizje. Mocno wierzę jednak w to, że festiwal wpisze się na stałe w kalendarz imprez organizowanych na koniec wakacji w Tarnowie - mówi Jan Czaja z Lokalnej Organizacji Turystycznej, która zajmuje się m.in. promocją lokalnych producentów. Przekonuje, że docelowo tarnowski tydzień z winem połączony ma zostać z enoturystyką, czyli odwiedzaniem okolicznych winnic i kosztowaniem na miejscu produkowanych w nich wyrobów. Tego typu działania są bardzo popularne na Zachodzie, u nas wciąż jest to rzadkość, m.in. ze względu na rygorystyczne przepisy. Fenomenalne, z punktu widzenia zaproszonych klientów, będzie połączenie wystroju, nastroju i pewnego rodzaju elementów edukacyjnych i rozrywkowych z tematem przewodnim tej unikatowej karty. Kulminacją Festiwalu Wina będzie kiermasz na Tarnowskim Rynku, gdzie wystawiać się będą lokalni producenci, zaproszeni winiarze z Węgier i Słowacji a także, lokale uczestniczące w Dionizjach. Kiermasz zakłada możliwość zarówno bezpłatnej, jak i odpłatnej degustacji specjałów poszczególnych wystawców.

Oto szczegółowy program tarnowskiego Festiwalu Win:
27 sierpnia 2012 r., poniedziałek godz. 18.00 – Wina hiszpańskie
Miejsce: Restauracja Hotelu „Tarnovia”   
28 sierpnia 2012 r., wtorek  godz. 18.00 – Wina francuskie
Miejsce: Kawiarnia Kabaret
29 sierpnia 2012 r., środa godz. 18.00 – Wina włoskie
Miejsce: Hotel Cristal Park
30 sierpnia 2012 r., czwartek godz. 19.00 – Wina polskie (ze Szczepanowic)
Miejsce: Restauracja Tatrzańska
30 sierpnia 2012 r.,  piątek godz. 19.00 – Wina i nalewki polskie
Miejsce: Restauracja Missterium (Wojnicz)
31 sierpnia 2012 r., sobota godz. 12.00 (konkurs rysunkowy dla dzieci) i 19:00 – Wina rumuńskie
Miejsce: Willa Krzyska
1 września 2012 r., niedziela godz. 19.00 – Wina węgierskie
Miejsce: Winiarnia LIPPÓCZY PINCE s.c. Sztyler i Hegedüs
2 września 2012 r., pobiedziałek godz. 14.00 – Wina australijskie
Miejsce: Restauracja i Hotel "U Jana"


21:27, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 sierpnia 2012

O tym i owym 76 czyli Golden Tusk

Już aż 70 proc. respondentów TNS Polska źle ocenia pracę rządu Donalda Tuska. Zaledwie 22 proc. deklaruje "raczej dobrze". Nikt nie ocenił rządu "zdecydowanie dobrze". Jak podkreślono w komentarzu, w porównaniu z lipcem noty rządu pogorszyły się - nastąpił wzrost o 3 proc. - z 67 do 70 proc. - ocen negatywnych, przy jednoczesnym spadku ocen pozytywnych (z 26 do 22 proc.). Wyniki sondażu nie dziwią, bo rządy Tuska stanowią ogromne zagrożenie dla Polski i coraz więcej rodaków zaczyna to dostrzegać, bo doświadcza ich skutków na własnej skórze. Rośnie strefa biedy, rosną ceny podstawowych artykułów, rośnie bezrobocie, rośnie deficyt państwa, spadają dochody Polaków, spada eksport, spada PKB, dochody budżetu niewykonane, a rząd - by utrzymać się u władzy - zadłuża Polskę na kolejne pokolenia. Polaków zmuszono do pracy aż do śmierci, ograniczane są wolności obywateli (np. ustawa o zgromadzeniach), obóz władzy niszczy wolność słowa i zagraża fundamentom demokracji, dyskryminując katolicką Telewizję Trwam oraz nakręcając antyklerykalne fobie. Sprzedaż siedziby IPN to świadome działanie PO na rzecz sparaliżowania tej instytucji, co służy ochronie byłych agentów, którzy zakamuflowani w strukturach państwa nadal działają na jego szkodę. Zamówienia publiczne to obszar patologii i korupcji, by "swoi" dobrze zarobili, autostrady niby są, ale ich jeszcze nie ma, bo z 1700 km zapowiedzianych dróg ekspresowych i autostrad ukończono zaledwie 600 km, i to nie w pełni.

Polska wymiera i rząd nic nie robi, by przeciwdziałać zimie demograficznej; służba zdrowia znajduje się w rozsypce, państwo nie jest w stanie realizować narodowych interesów Polaków i jest żałośnie niepoważne na arenie międzynarodowej. Pozycja Polski w czasach Tuska jest taka jak pozycja polskiego sportu po olimpiadzie w Londynie - najgorsza od 1956 roku. Od kilku tygodni trwa serial o aferze z pewnym parabankiem z Gdańska. Życie dopisuje puentę: to rząd Donalda Tuska jest jak Amber Gold - na zewnątrz ładne opakowanie, ale w środku złota nie ma. Sprawa Amber Gold to nie sprawa parabanków, to sprawa parapaństwa, w którym jak się ukradnie 50 milionów, to włos z głowy nikomu nie spadnie, a w sprawach zwykłych obywateli władza jest potwornie opresyjna. Tymczasem rządzący próbują wmówić Polakom, że jedynym winnym całej afery jest kurator sądowy, który popełnił błąd. To żenujące szukanie kozła ofiarnego: winne jest państwo, które pod rządami Donalda Tuska zagraża bezpieczeństwu własnych obywateli i tworzy z Polski republikę kolesi. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w aferę zamieszany jest syn premiera. Nie tylko został zatrudniony "na boku" przez aferzystę z Amber Gold, nad którym - by mógł uprawiać swój proceder - wpływowe środowisko biznesowo-polityczne, powiązane ze służbami i obozem rządzącym, rozpostarło parasol ochronny, ale jeszcze jego zatrudnienie skutkowało - według niektórych - tym, że Michał Tusk zdradzał Marcinowi P. tajemnice handlowe swojego podstawowego pracodawcy, czyli Portu Lotniczego w Gdańsku. Widzimy hipokryzję i obłudę szefa rządu, który na pokaz od innych wymaga przestrzegania standardów etycznych w życiu publicznym, ale jego najbliżsi są z nich zwolnieni. Nawet w niemieckiej prasie napisano, że Donald Tusk ma problem, bo nie może jak zderzaka wymienić własnego syna. Może zatem najlepiej wymienić premiera?

Jan Maria Jackowski  (Nasz Dziennik)


20:18, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2012

O tym i owym 75 czyli wakacyjne próby alumnów…

Alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie zwyczajowo już wakacyjny wypoczynek  łączą z pracą. Podczas letnich miesięcy spotkać ich można w co najmniej kilku zakątkach Europy i świata gdzie odbywają praktyki. I tak diakoni spędzają po kilka tygodni m.in. na Ukrainie – we Lwowie i Strzelczyskach, Obertynie i Stryju, gdzie pracują wśród Polaków i w polskich parafiach. Ponadto jeden z diakonów pojechał do Norwegii, a dwóch do Francji na kurs języka francuskiego. Diakoni pracują też  jako wolontariusze w ośrodku Caritas w Jadownikach Mokrych oraz w „Przytulisku św. Brata Alberta” w Grywałdzie. Klerycy z tarnowskiego seminarium wyjeżdżają również na placówki misyjne. W tym roku po raz pierwszy udali się do Boliwii, dwóch alumnów wyruszyło do Republiki Środkowoafrykańskiej, a czterech do Kazachstanu. W ten sposób wakacje spędzają przede wszystkim klerycy zaangażowani w ciągu roku w seminaryjne ognisko misyjne i przygotowujący się do pracy na misjach. Po za tym klerycy, którzy właśnie zakończyli trzeci rok, w czasie wakacji odbywają kilkutygodniowe staże w szpitalach na terenie diecezji, zwykle blisko swoich rodzinnych miejscowości. Wakacyjne praktyki alumnów w szpitalach po raz pierwszy wprowadzono w diecezji tarnowskiej w 2005 roku, były wtedy nowością. Jako wolontariusze klerycy  pomagają w opiece nad chorymi, wykonując m.in. różne prace fizyczne. Podczas wakacji kleryków z tarnowskiego seminarium można spotkać także m.in. w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie, gdzie oprowadzają zwiedzających, na oazach Ruchu Światło – Życie, oazach Liturgicznej Służby Ołtarza, oazach misyjnych i parafialnych, wyjazdach organizowanych dla osób niepełnosprawnych i stypendystów fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. W sierpniu również tradycyjnie tarnowscy alumni pielgrzymują na Jasną Górę. Klerycy w rozjazdach, a do tarnowskiego WSD zgłosili się już młodzi mężczyźni zainteresowani rozpoczęciem sześcioletniej formacji seminaryjnej. Do pierwszej tury egzaminów wstępnych przystąpiło 38 kandydatów z diecezji tarnowskiej, ostateczną decyzję o przyjęciu do seminarium podejmie biskup diecezjalny. Drugi termin egzaminów wstępnych wyznaczono na początek września.


11:59, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 sierpnia 2012

O tym i owym 74 czyli o reliktach przeszłości…

Usuwanie symboli, reliktów PRL nie idzie łatwo – w przestrzeni publicznej wciąż tkwi wiele nazw kojarzących się z dyktatem jednej partii i podległością Moskwie. W 2008 Instytut Pamięci Narodowej zwrócił się do władz samorządowych w kraju z pisemnym apelem o „podjęcie niezwłocznych działań, ukierunkowanych na jak najszybsze dokonanie zmian nazw, które nie licują z szacunkiem dla pamięci o ofiarach komunizmu oraz utrwalają zafałszowany obraz najnowszych dziejów Polski”. Odzew był na ogół nikły. Chyba najskuteczniej opierają się ulice i osiedla noszące nazwy związane z „leciem” PRL. W Tarnowie częściowo trwa Osiedle XXV- lecia PRL i nie pozwala się usunąć z miejskiego pejzażu. Częściowo, bo obecnie na tabliczkach z numerami widnieje tylko nazwa „Osiedle XXV- lecia” – człon PRL zniknął. Kilkakrotne próby całkowitej zmiany nazwy nie powiodły się. Torpedowali je sami mieszkańcy osiedla, obawiający się kosztów związanych ze zmianą adresu i dokumentów. Przed kilku laty radny Zdzisław Sumara zaproponował zmienić tylko człon nazwy. Osiedle mogłoby się nazywać Osiedlem XXV- lecia „Solidarności” – przekonywał, ale propozycja nie znalazła zrozumienia. Mieszkańcy osiedla zapewniają, że ich niezgoda na zmianę nie jest wyrazem sentymentu do PRL-u. – Chcemy tylko uniknąć całego administracyjnego zamieszania, zmiany dowodów, wpisów do dokumentów, niech już zostanie, jak jest, komu to przeszkadza…? – to najczęstsze opinie. Z mapy Tarnowa wymazano natomiast bezdyskusyjnie już na początku lat 90. ubiegłego wieku ulice m.in.: Dzierżyńskiego (obecna Kwiatkowskiego i Mościckiego) i Stalingradzką (obecna Legionów), choć pozostały po nich ślady. Na ścianie budynku przy ul. Legionów pod numerem piątym wisi nadal tabliczka ze starą nazwą – Stalingradzka. Niewielu też pamięta, że Zakłady Azotowe nosiły imię Feliksa Dzierżyńskiego, podobnie jak biegnąca obok ulica, przy której stało długie lata spiżowe popiersie „krwawego Feliksa”. Po strąceniu go z cokołu trafił najpierw do zakładowego muzeum, w międzyczasie interesowali się nim łowcy pamiątek po komunizmie, ale ostatecznie pozostał w Mościcach. Figura rewolucjonisty leży podobno gdzieś w kącie fabrycznego magazynu wśród innych niepotrzebnych, kłopotliwych przedmiotów. Poszukiwacze śladów peerelowskiej epoki powinni też zajrzeć na uliczkę Zakątną w Tarnowie, gdzie rośnie okazały „Dąb XXX- lecia PRL”, o czym zaświadcza napis na kamiennej tablicy. Przed kilkunastu laty zamach na to drzewo planował poseł KPN Leszek Golba, ale ostatecznie odłożył siekierę i dąb zapuścił mocniej korzenie.

Marek Baran (TEMI)


18:52, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 sierpnia 2012

O tym i owym 73 czyli  od festiwalu do festiwalu…

Tarnowski dziennikarz, krytyk filmowy i teatralny, Łukasz Maciejewski, wciąż otrzymuje prestiżowe propozycje.
W lipcu tego roku był członkiem międzynarodowego jury Fipresci konkursu głównego festiwalu w Karlovych Varach, reprezentował również polską kinematografię na festiwalu „Isola Del Cinema” w Rzymie.
Łukasz uczestniczył także w kilku krajowych imprezach i festiwalach - m.in. w Lubuskim Festiwalu Filmowym w Łagowie, Kozzie Fest w Kargowej (przegląd „Kino według Łukasza Maciejewskiego”) czy w Zielonej Górze. Na zakończonej niedawno „kultowej” „Letniej Akademii Filmowej” w Zwierzyńcu na Roztoczu, poprowadził piętnaście wykładów filmoznawczych oraz szereg spotkań z twórcami polskiego kina.
Na tym nie kończą się jednak sukcesy tarnowianina. Praktycznie cały wrzesień Łukasz Maciejewski spędzi na kolejnych festiwalach i przeglądach. Krytyk będzie gościem specjalnym drugiej edycji festiwalu „Hommage à Kieślowski” która odbędzie się w Sokołowsku na Dolnym Śląsku. W Sokołowsku ma powstać europejskie centrum twórczości Krzysztofa Kieślowskiego, na razie Łukasz Maciejewski spotka się ze studentami kierunków humanistycznych z całej Polski oraz poprowadzi warsztaty z krytyki filmowej.
Maciejewski będzie także jednym z gości drugiej edycji festiwalu filmowego „Ars Independent” w Katowicach i weźmie udział w międzynarodowym panelu pod hasłem „The Future of Film Festivals -Between The Local and The Global”.
W tym samym miesiącu, wspólnie z m.in. Krzysztofem Majchrzakiem zasiądzie w jury najważniejszego konkursu filmów niezależnych w Polsce - festiwalu OKFA w Koninie.
Związany z Tarnowem dziennikarz zgodził się również na objęcie funkcji kuratora pierwszej edycji Festiwalu Filmowo-Muzycznego „Transjenty” który odbędzie się w Bydgoszczy. Formuła festiwalu opiera się na „niebezpiecznych związkach” muzyki z innymi dziedzinami sztuki. Zadaniem Maciejewskiego będzie wybranie tego typu powiązań z kinem, również w Bydgoszczy tarnowianin poprowadzi kolejne warsztaty z krytyki filmowej.
Tymczasem nakładem „Fundacji KINO” ukazał się właśnie zbiór szkiców pod redakcją Alicji Helman i Bartosza Kazany na temat filmowych adaptacji literatury brytyjskiej. Wśród kilkunastu autorów piszących o adaptacjach powieści Bronte, Woolf, Christie czy Tolkiena, znalazł się również kilkunastostronicowy esej Łukasza Maciejewskiego poświęcony filmowi „Okruchy dnia” Jamesa Ivory oraz literackiej twórczości Kazuo Ishiguro.

(inf. pras.)


12:06, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: