RSS
piątek, 09 kwietnia 2010

       Wraz z rozpoczęciem kolejnego sezonu żużlowego kibiców ogarnia euforia i radość, a drużyna żużlowa Unii Tarnów, teraz pod zmienioną nazwą Tauron Unia Tarnów, walczy w ekstraklasie żużlowej. Kilka lat wcześniej, za kadencji prezydenta Bienia zdobyła dwa razy mistrzostwo Polski. Ciężką pracę wykonywali wówczas tacy żużlowcy jak bracia Gollobowie i wielokrotny mistrz świata Richardson. Zawodowcy światowego formatu. Brali ogromne pieniądze za wywalczenie tytułów mistrza Polski. Pieniądze, jak dziś wiemy, pochodziły z machlojek rafinerii Trzebinia - do dziś sprawa jest niewyjaśniona. Nasi tarnowscy politycy umiejętnie wykorzystywali hossę Unii Tarnów. Przed zawodami żużlowymi spiker wyczytywał nazwiska prezydenta czy przewodniczącego rady miasta. Kiedy żużlowcom szło dobrze, były brawa, zaś politycy dumnie się wdzięczyli, jak owe dziwki pod latarnią. Kiedy żużlowcom szło źle, gwizdano na polityków, a oni woleli się nie pokazywać. W pijarowskim szale radni przegłosowali w radzie miejskiej honorowe obywatelstwo Tarnowa dla pracownika sekcji Unii Tarnów żużlowca Richardsona. Po spadku do II ligi politycy zaszyli się i nigdy ich nie widziano na stadionie. Richardson jest wiec honorowym obywatelem Tarnowa, polityków już nie ma, polityków tamtej kadencji rady miasta.
       Obecnie znowu ogarnął ich amok. Znowu na stadionie żużlowym wystawiają się jak dziwki na ciemnej ulicy. Znowu spiker wyczytuje nazwiska nie tylko prezydenta, ale i konferansjera Pszczoły, wiceprezydent Komoda, niedawnej dziennikarki na pół etatu w Radio Maks, rzymskiego Janusa, do niedawna dyrektora szkoły osiedlowej. Trwa żenujący spektakl. Oni nie mają wstydu, podobnie jak dyrektorka Pepikowa, która żużlem się nie interesuje, a szkoda, ale za to szafuje i frymaczy kromką chleba i ubogimi.
       Ile trzeba mieć próżności i pychy, ile taniego sprytu, ile w sobie niezdrowej ambicji, aby nie zważając na śmieszność, na uśmiechy politowania sąsiadów i znajomych, na wstyd dla rodziny, zdobywać się na takie prostytuowanie. Jest w tym pewna szkoła, pewna taktyka, niezależnie od geografii świata. Gdzie szacunek, gdzie honor, gdzie poczucie taktu, gdzie zwykła przyzwoitość? Tak wiec na razie po pierwszym meczu naszym żużlowcom idzie. Politycy będą się więc wdzięczyć na honorowej trybunie, będzie i ten konferansjer, będzie i ta dziennikarka niedoszła, będzie i ten od dyrektowania szkoły, będą inni z rządzącej frakcji. Opozycja zgrzyta zębami, bo ich się nie wyczytuje. Oglądamy więc cyrk na stadionie, cyrk w Capowicach, nawet nie w Mościcach, ale w przysłowiowych Capowicach. Kibiców traktuje się jak mięso wyborcze, jak matołów, a oni nie są głupi, któregoś dnia przegonią ze stadionu polityków, niech tylko ich ukochanej drużynie zacznie kiepsko się powodzić.


Buc Galicyjski



17:54, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: