RSS
czwartek, 29 listopada 2012

O tym i owym  103 czyli o powstańczej rocznicy...

Dziś obchodzimy 182. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego. Inicjatorem stawienia oporu rosyjskiemu zaborcy było sprzysiężenie zawiązane w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty pod dowództwem podporucznika Piotra Wysockiego.
Powstanie wybuchło wieczorem ok. godz. 18.00 29 listopada 1830 r. Powstańcy chcieli m.in. schwytać wodza naczelnego wojsk Królestwa Polskiego i dowódcę sił rosyjskich stacjonujących w zachodnich guberniach Rosji, wielkiego księcia Konstantego, który był bratem cesarza Rosji i króla Polski Mikołaja I. Zdołał się jednak przed napastnikami ukryć, a następnie zbiec.
Powstańcy dzięki pomocy cywilnej  ludności Warszawy zdobyli wówczas Arsenał. Po wkroczeniu wojsk rosyjskich w granice Królestwa doszło do polskich sukcesów militarnych pod Stoczkiem 14 lutego i Wawrem oraz nierozstrzygniętej bitwy o Olszynkę Grochowską 25 lutego 1831 roku.
Powstanie zakończyło się 21 października 1831 r. Za jego upadek w dużym stopniu odpowiedzialni są dowódcy: gen. Józef Chłopicki, gen. Jan Skrzynecki oraz lojalistycznie w stosunku do caratu nastawieni przywódcy polityczni: Adam Jerzy Czartoryski i Bonawentura Niemojowski.
W opinii historyków, spośród polskich zrywów niepodległościowych to właśnie Powstanie Listopadowe miało największą szansę na sukces.
182. rocznica jego wybuchu zostanie w sposób szczególny uczczona przez Muzeum Niepodległości w Warszawie.
W dniu 30 listopada o godz. 16.00 odbędzie się tam uroczysty wieczór „Oto dziś dzień krwi i chwały” poświęcony historii, tradycji i legendzie powstania. Zaprezentowane zostaną m.in. fragmenty arcydzieł poezji, takie jak: „Reduta Ordona” Adama Mickiewicza. Natomiast najpiękniejsze pieśni powstańcze zaśpiewa Chór Reprezentacyjnego Artystycznego Zespołu Wojska Polskiego.


15:34, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 listopada 2012

O tym i owym 102 czyli pamiątka do… zaparzenia

Kariera „Tarninówki” nie słabnie od siedmiu lat. Ta herbatka najmocniej kojarzy się z Tarnowem, którego nazwa, według kronikarza Jana Długosza, pochodzi od krzewów tarniny, gęsto porastających pobliską Górę Św. Marcina. Założyciel Tarnowa, Spycymir Leliwita wybudował zamek wśród krzewów tarniny, a w jego piwnicach leżakowały wina i nalewki z tej „dzikiej śliwki”, która do dzisiaj rośnie w pobliżu zamkowych ruin.
Warto przypomnieć o walorach promocyjnych i smakowo-zdrowotnych „tarninówki”, wszak październik jest… miesiącem herbaty, a czas jesienny zachęca do jej picia. Znawcy przedmiotu podkreślają, że herbata z owoców tarniny reguluje przemianę materii i oczyszcza z toksyn organizm. Polecana jest osobom łatwo przeziębiającym się, pracującym umysłowo i często zmęczonym. Jej zalety potwierdza Stanisław Remian z Tuchowa, miłośnik ziołowych, owocowych herbat i nalewek. – „Tarninówka” jest łagodna w smaku, ale daje przypływ energii, pobudza do aktywności intelektualnej i jest naturalnym zastrzykiem witamin – sprawdziłem na sobie – zapewnia.

Tarnina to ciernisty krzew z rodziny różowatych, w kwietniu i maju zdobią go białe kwiaty, a granatowe śliweczki o cierpkim smaku dojrzewają na przełomie września i października. Są jednymi z najzdrowszych owoców dziko rosnących, mają więcej witaminy C niż cytryna, są bogate w witaminę B, sole mineralne (magnez, wapń, żelazo, fosfor), kwasy organiczne, cukry, pektyny antocyjany. Herbatka „tarninówka”, zamawiana u producenta na Podlasiu, szybko zyskała sobie popularność wśród turystów odwiedzających Tarnów i samych mieszkańców miasta. Przypadła do smaku m.in. funkcjonariuszom tarnowskiej drogówki – podobno skutecznie łagodzi policyjny stres.

Pomysł, aby herbata i nalewka z tarniny stały się oryginalnymi pamiątkami z Tarnowa, okazał się trafiony w dziesiątkę. Już w 2007 roku herbatka została wyróżniona w ogólnopolskim konkursie „Turystyczna Pamiątka z Regionu”. – Nasza „Tarninówka” cieszy się niezmiennie popularnością i wyróżnia na plus wśród gadżetów i pamiątek zdominowanych, tak naprawdę, przez chińszczyznę. Jest chętnie kupowana jako pamiątka ze względu na wyraźne skojarzenie z Tarnowem i niewielką cenę – 5 złotych za opakowanie z 20 saszetkami herbatki. Cieszy się większym zainteresowaniem niż np. znacznie droższe, ażurowe jaja z herbem Tarnowa, autorstwa Doroty Pacanowskiej, czy malowany ręcznie minimodel tarnowskiego Ratusza albo ogrzewacz rąk, tzw. „ciepło z Tarnowa”. Herbatka jest pamiątką numer jeden, wywożoną z Tarnowa i wysyłaną znajomym czy krewnym w formie prezentu – potwierdza Marcin Pałach, dyrektor Tarnowskiego Centrum Informacji. – Mamy ją u siebie w ciągłej sprzedaży, dostępna jest też w niektórych sklepach i można jej się napić w kilku tarnowskich kawiarniach i restauracjach – przypomina.

W sprzedaży od 2008 jest też mocniejsza wersja „Tarninówki”, czyli 30-procentowa nalewka z maceratu owoców tarniny, o tej samej nazwie. Zyskała i ona wielu zwolenników urzeczonych smakiem, aromatem i bordową barwą trunku; pytają o niego odwiedzający Tarnowskie Centrum Informacji. – Nalewki z tarniny nie sprzedajemy u siebie z przyczyn oczywistych, ale służymy informacją, gdzie można ją kupić. Były osoby, które w niej zasmakowały, choć to kosztowna przyjemność… – przyznają w TCI. W sklepach za półlitrową butelkę 30-procentowego trunku trzeba zapłacić ponad 50 złotych i z całą pewnością nie jest to cena promocyjna. Rozczarowanym proponujemy powrót do bezalkoholowej herbatki – wystarczy zaparzyć zgodnie z instrukcją i wypić. Z większą korzyścią dla zdrowia.

Marek Baran (TEMI)


18:48, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 listopada 2012

O tym i owym 101 czyli kolejny postój pamięci…

392 lata temu, dokładnie 12 listopada1620 umiera książę Janusz Ostrogski. Po jego śmierci Tarnów przechodzi kolejno na własność: Zasławskich, Lubomirskich, Zamojskich, Radziwiłłów, Koniecpolskich, Walewskich i Sanguszków. Janusz Konstantynowicz Ostrogski herbu Ostrogski, jeden z najbogatszych magnatów Rzeczypospolitej, był synem Konstantego Wasyla i Zofii z Tarnowskich, wnukiem hetmana Konstantego Ostrogskiego. Kształcił się w ojcowskim Dubnie i na dworze wiedenskim.W1577 roku dowodził obrona Dubna przed Tatarami.W1579 wraz z ojcem wziął udział w kampanii inflanckiej. W tym samym roku przeszedł, jako pierwszy przedstawiciel rodu, na katolicyzm, co pogorszyło jego stosunki z rodziną.

W 1584 roku został wojewodą wołyńskim, w 1593 kasztelanem krakowskim. 2 lutego tegoż  roku, wspólnie z Aleksandrem Wiśniowieckim, pokonał w bitwie pod Piątkiem zbuntowanych Kozaków, którymi dowodził Krzysztof Kosiński. W 1607 roku walczył po stronie wiernej królowi Zygmuntowi III przeciwko rokoszanom Zebrzydowskiego w bitwie pod Guzowem. W 1609 roku z części swych dóbr utworzył Ordynację Ostrogską. Był protektorem jezuitów, których sprowadził na Wołyń w1612 roku. Hojnie uposażał świątynie katolickie: kościół św. Anny w Połonnem, kościół św. Archanioła w Ostrowcu. W1612 odebrał prawosławnym wzniesiona przez jego dziadka Konstantego cerkiew obronną Trójcy Świętej w Miedzyrzeczu Ostrogskim, polecił zaadaptować ja na kościół i przekazał budynek franciszkanom, dla których ufundował też klasztor.

W odziedziczonym po matce Tarnowie ufundował dla siebie i swej pierwszej żony Zuzanny monumentalny manierystyczny nagrobek.

(pik za tarnow.pl i wikipedia)


12:19, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 listopada 2012

O tym i owym 100 czyli krew misjonarza…

Osiemnaście lat temu w Afryce został zamordowany kl. Robert Gucwa. Pochodził z Tarnowa – Mościc, gdzie wciąż wielu go pamięta. – Spokojny, uśmiechnięty, zaangażowany w Liturgiczną Służbę Ołtarza i oazę – opowiada pani Maria. Nikogo nie zdziwiło, gdy wybrał kapłańską drogę w Stowarzyszeniu Misji Afrykańskich. – Był skryty. O wyborze jego drogi misyjnej dowiedzieliśmy się pewnego dnia przy śniadaniu. Było to już po maturze. Wtedy zapytał prosto i spokojnie: "Mamuś, a czy ze mnie to by był ksiądz?" Już wtedy czekał na odpowiedź ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. Dzień otrzymania pozytywnej odpowiedzi był chyba najradośniejszym dniem jego życia. Namawiałam go nawet, żeby poszedł do Seminarium Diecezjalnego, lecz mówił zawsze: "Tam, w Afryce, też czekają..." – wspominali przed laty rodzice Roberta.
Pierwsze lata formacji odbył w Polsce, w 1991 roku wyjechał do Afryki, gdzie pracował w szpitalu, prowadził katechezy dla katechumenów, odbywał staż w parafiach.
Zginął 15 listopada 1994 roku w Bangui w Republice Środkowoafrykańskiej. Podczas napadu rabunkowego na dom formacyjny Stowarzyszenia Misji Afrykańskich chronił przełożonych. Zdążył też zawiadomić księży Kombonianów, mieszkających w sąsiedztwie, o ataku bandytów. Prawdopodobnie zmarł na miejscu.
Spoczywa na cmentarzu Mościcach. W kościele parafialnym znajduje się tablica poświęcona jego pamięci, jego imię nosi też dom rekolekcyjno – misyjny  w Piwnicznej Zdroju oraz nagroda „Semen”, przyznawana podczas tarnowskiego festiwalu filmowego „Vitae Valor”.


16:58, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 listopada 2012

O tym i owym 99 czyli raz jeszcze o niepodległości…

Przypadająca w tym roku 94. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości może napawać zarówno uczuciem nostalgii, jak i frustracji. Pamięć zachowuje wydarzenia tamtych lat, przywołując bohaterów odradzającej się wówczas Polski po 123 latach zaborów. Jeszcze do niedawna myśl o wolnej i niepodległej Ojczyźnie zajmowała poczesne miejsce w pragnieniach Narodu. Cena, jaką przyszło zapłacić Polsce za powrót do rodziny wolnych narodów, była ogromna. Jakim szacunkiem otaczano sławne postaci historyczne: Marszałka Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego czy Ignacego Jana Paderewskiego. Z jaką czcią odnoszono się do tych, którzy oddali swe życie za ukochaną Polskę. Wszystkie okropności wojny, jakich doświadczyła nasza Ojczyzna od obydwu zbrodniczych totalitaryzmów, poczyniły wielkie spustoszenie nie tylko materialne, lecz przede wszystkim w duszy Narodu. Po trwającym pół wieku zniewoleniu, dzięki wielkiemu pontyfikatowi bł. Jana Pawła II oraz ruchowi "Solidarność", pojawiła się nadzieja na wolną i niepodległą Polskę. Myśląc niepodległość, nie sposób nie wspomnieć o postaci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Jego heroiczny czyn wypływający z miłości do Ojczyzny ukazał nam zarówno wiernych Polsce patriotów, jak i zdrajców w służbie wrogiego imperium. Dalsze lata okazały się, niestety, bolesne dla Polski, a w końcowym efekcie zmarnowane. "Solidarność" niegdyś jednolita w swych aspiracjach wolnościowych została dość głęboko zainfekowana mentalnością lewicowo-liberalną. Tracąc tożsamość, odwracając się od tradycji i wiary przodków, duża część społeczeństwa pozbywa się najwyższych wartości decydujących o egzystencji Narodu. W ostatnich wyborach zaakceptowano krytyczne status quo. W takich warunkach przychodzi nam obchodzić Święto Niepodległości. Nadzieja na Polskę solidarną i sprawiedliwą wprawdzie się oddaliła, ale nie umarła. Wierności Bogu i Ojczyźnie dochowuje jeszcze znaczna część Narodu, która staje ofiarnie w obronie krzyża i niepodległości. Trzeba nam wierzyć, że i z tej opresji Pan Bóg nas wyprowadzi, podobnie jak w 1918 roku.


20:29, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: