RSS
środa, 25 stycznia 2012

Z cyklu o tym i owym 16 czyli ACTA zagrożeniem…

Należy zwalczać ten akt prawny, należy zwalczać władze, które chcą ACTA wprowadzać. Już teraz pełno jest kamer w miastach, pełno śledzenia obywatela w internecie, w sklepie, w zbliżeniowej karcie kredytowej, w komórce, w odciskach palców na granicy, w skanerach całego ciała przed wejściem do samolotu, w tych numerach pesel i NIP, które nam nadają, w kolczykowaniu każdej krowy na Twoim polu, w numerowaniu jajek w sklepie, znacznikowaniu każdego telewizora i komputera w fabryce, w montowanych na stale GPSach, które śledzą ruchy Twojego auta zawsze, chcesz, czy nie, w czytnikach do oka, które mają zastępować klucze do drzwi, w identyfikatorach głosu, które mają być "ułatwieniem dla Ciebie", do obsługi "wyłącznie Twojego sprzętu"... Tęczówka, siatkówka, fale mózgowe, odciski palców, pomiary izometryczne głowy, kod kreskowy przypisany do obywatela... 

A piractwo w sieci należy zwalczać oferując legalny towar tanio i w dobrej jakości. Pirackiej płyty DVD w USA się już nie kupi. Dlaczego? Bo nie ma klientów. Nie ma chętnych na pirackie kopie. A nie ma dlatego, że można sobie za 9 dolarów miesięcznie wykupić usługę NETFLIX, podłączyć internet do telewizora i oglądać wszystkie filmy świata w ramach tych 9 dolarów miesięcznie. Wykupiłem. Jestem w Polsce - działa, jestem w Meksyku - działa, a teraz jestem w USA na prerii, i też działa - odpalam laptopa, podłączam kabelek do telewizora i oglądam na co mi akurat przyjdzie chęć. Stare programy telewizyjne, stare filmy czarno-białe, najnowsze filmy z kina, wczorajszy mecz futbolowy... co tylko mi się podoba.

Nawet lewacy zaczynają się orientować, że wrogiem nie jesteśmy my katole, narodowcy, homofoby, tylko władza. Z lewakiem mogę żyć na jednym osiedlu; nie lubię go, nie cenię jego poglądów ani stylu życia i tu się kończy konflikt. Wojna między nami zaczyna się dopiero wtedy, gdy ponad nami pojawia się władza. To władza napuszcza ludzi na siebie. To władza jest inżynierem konfliktów. To władza wydaje zezwolenia na dwie manify na tej samej ulicy o tej samej porze. To władza jednym wydaje licencję na nadawanie, a innym nie daje. To władza ustawia starych ludzi w kolejkach do aptek. To władza zabrania Ci zatrudniać tanią ukraińską sprzątaczkę. To władza każe Ci zapłacić cło za komputer, który chcesz sobie sprowadzić z USA. To władza za twoje pieniądze zamawia autostradę u Chińczyków, ale jednocześnie ta sama władza nigdy w życiu nie kupiłaby swojej własnej córce chińskiego samochodu, ani chińskiej liny alpinistycznej, ani niczego, od czego zależy bezpieczeństwo i zdrowie. To władza produkuje dziesiątki tysięcy magistrów i zapewnia im zero miejsc pracy. To władza obiecuje Ci konkretne rzeczy w expose premiera, a potem nigdy nie rozlicza się z ich wykonania.

Wojciech Cejrowski  (Gość Niedzielny)


12:26, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2012

Z cyklu to i owo 15 czyli stara – nowa edukacja

Połączenie w jednym edukacyjnym molochu przedszkola, podstawówki, gimnazjum i liceum to najnowsza "genialna" propozycja Ministerstwa Edukacji Narodowej. Została już ona nawet wpisana do projektu nowelizacji ustawy o finansach publicznych. Według niego, powstawałyby tzw. grupy przedszkolno-podstawowe i gimnazjalno-licealne. Już same te nazwy wzbudzają niepokój, gdyż podobne hybrydy nowomowy tworzono za komuny, kiedy to na film szło się do kinoteatru, a na kawę do klubokawiarni. Jednak pomysł ministerstwa nie tylko urąga pięknu języka polskiego, ale także może spowodować coś o wiele gorszego. Dla przykładu - licea leżą w gestii powiatu, a gimnazja - gmin, jak się więc mają podzielić subwencją oświatową? A jak ma poradzić sobie jeden dyrektor i skąpa grupka urzędników jednej administracji z obowiązkami związanymi z utrzymaniem i zarządzaniem kilkoma budynkami szkolnymi, do tego jeszcze położonymi daleko od siebie? Ale urzędnicy ministerstwa edukacji wcale nie mają czasu myśleć o fatalnych skutkach, jakie przyniesie łączenie szkół w jeden edukacyjny kołchoz, bo właśnie są zajęci liczeniem, ile na tym zaoszczędzą i jak bardzo pochwali ich za to premier.

Adam Białous



10:51, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2012

Z cyklu o tym i owym 14 czyli euro z morałem…

Nie da się już ukryć, że strefa euro jest jak dziurawy okręt, który idzie na dno. Przykład, jak marnieje gospodarka kraju, który ślepo wierzy w mit unijnej waluty, mamy tuż za naszą północno-wschodnią granicą.Litwa, bo o niej tu mowa, postanowiła swego czasu usztywnić kurs lita do euro, co miało spowodować, że szybciej zostanie przyjęta do eurolandu. Przyniosło to jej gospodarce opłakane skutki. Ceny, szczególnie żywności, poszybowały w górę, za chlebem wyemigrowało kilkaset tysięcy Litwinów. Litewski Departament Statystyki oraz agencja statystyczna Eurostat UE ogłosiły właśnie szokujące dane o Litwie - kraj staje się liderem regionu - ze względu na negatywne wskaźniki gospodarcze. Z tego płynie morał prosty - kto w euro uwierzy, ten biedy swojej nie zmierzy.

Adam Białous


 

10:34, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 stycznia 2012

Z cyklu o tym i owym 13 czyli o zadłużeniu…

"Cały świat tonie w gigantycznych długach!" - alarmują media.Z wyliczeń ekonomicznych ekspertów wynika, że dług rządów na całym świecie wynosi już ok. 33 bilionów euro. Ponad jedna trzecia wartości zadłużenia przypada na kraje europejskie, ale sytuacja finansowa innych kontynentów jest niewiele lepsza. Systematycznie rośnie dług obu Ameryk, Afryki, a nawet Azji. Ziemska cywilizacja nie przetrwałaby nawet tygodnia, gdyby nie... dobrotliwi wierzyciele, którzy zaopatrują światowych przywódców w fundusze o nieograniczonej wartości. Kim są tajemniczy filantropi utrzymujący ze swych pieniędzy cały świat? Jak udało im się uzyskać dostęp do niewyczerpanych źródeł kapitału... Czyżby więc kosmici podrzucali gotówkę w transzach?

Tomasz Tobolski (Nasz Dziennik)

10:24, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 stycznia 2012

Z cyklu o tym i owym12 czyli o drogach mędrców…

Ostatnimi gośćmi w Betlejem u Świętej Rodziny byli trzej mędrcy, którzy przybyli z pokłonami i darami. Rozpoznali chwilę dziejową, posługując się rozumem. A  im bardziej człowiek jest rozumny, tym lepiej rozeznaje ograniczenia własnego rozumu i zgodnie z tym układa swoje działanie. Sokrates, do dzisiaj wzór mądrości (z powodu której zasłużył sobie nawet na uznanie w encyklice Jana Pawła II "Fides et ratio"), po długich badaniach uznał za trafną odpowiedź delfickiej wyroczni, która uznała go za najmądrzejszego w Atenach. Lepiej niż wszyscy inni rozpoznawał swoją niewiedzę, czyli wiedział, że właściwie nic nie wie. To uznanie ograniczoności własnego rozumu widzimy także u tzw. siedmiu mędrców greckiego świata. Wszyscy oni uważali się za gorszych w mądrości w porównaniu z kimś innym i ostatecznie nagrodę dla najmądrzejszego Solon przekazał samemu Apollinowi z Delf. Tylko samemu Bogu może przysługiwać mądrość i tylko On może nią obdarzać ludzi. Byleby oni tylko tego zapragnęli. Stąd też Pitagoras przypisywał mądremu człowiekowi tylko pragnienie i poszukiwanie mądrości. Czy my dzisiaj tej mądrości pragniemy? Czy np. miniony rok ustawiliśmy w świetle rozumu, czy też płynęliśmy i dalej płyniemy na fali naszych emocji, w górę i w dół, od euforii do rozpaczy? Rozumnie rozpocząć nowy rok trzeba na fundamencie bilansu roku poprzedniego. Zamiast takiego bilansu mamy w mediach - po latach euroentuzjazmu i "padaniu sobie w objęcia" "braci" z IX Symfonii Beethovena - wszechobecne eurokrakanie o podwyżkach, emeryturach i ekonomicznym kryzysie. Któż sięgnie głębiej i postawi nam męskie pytanie o nasze ostatnie wybory parlamentarne i nasze kolejne niefrasobliwe oddawanie władzy tym, którzy miłują pożyczać, a potem rozrzucać i marnotrawić pieniądze obywateli? Brak tych podstawowych pytań z obrębu czwartego przykazania (ewentualnie stanu cnoty "pietas", czyli czci i szacunku dla własnych rodziców i własnej ojczyzny) zdaje się wskazywać, że w uprawianiu polityki niewiele mamy wspólnego z trzema mędrcami przybyłymi do Betlejem. Dzisiejsza Polska - podobnie jak cała Europa - także umiera demograficznie, ale specjaliści od dobrych nastrojów nie radzą się nad tym głęboko zastanawiać. Nasi jakoby mędrcy w sprawach duchowych, ekonomicznych i politycznych nie zauważają zatem, że trzeba nam jak najpilniej uciekać z europejskiego cmentarza, promować cywilizację życia, a nie aborcję, in vitro i śmiercionośną zabawę sferą seksualną. Znów zatem wraca pytanie, czy arcypoważne sprawy naszej Ojczyzny należy pozostawić spontanicznym i subiektywnym odczuciom, czy też należy je ustawić w świetle rozumu?  Po mędrcach przybyli do Betlejem siepacze Heroda z pianą na ustach, nie z rozumną wizytą, rozumnymi pokłonami i rozumnymi darami, tylko w celu realizacji szaleńczego planu udaremnienia Bożego zamysłu. Czyżbyśmy chcieli przeżyć kolejny rok  w takim towarzystwie?

Marek Czachorowski  (Nasz Dziennik)

12:32, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: